AKTUALNOŚCI
Cecherz: Jak ginąć, to w mundurze

RTS Widzew Łódź już na starcie III ligi zanotował falstart. Przegrał w Sulejówku z Victorią 1:2 (0:0) i będzie musiał nadrabiać stracony dystans. Pożegnanie Przemysława Cecherza z łódzkim klubem wypadło tragicznie. On sam przyznał po spotkaniu, że zastanawiał się nad przyjazdem do Sulejówka.

Nie życzę najgorszemu wrogowi takiego tygodnia pracy, jaki miałem ostatnio. Więcej było rozmów o tym, co będzie, niż pracy i przygotowywania się do meczu. Nie wiem, czy to miało wpływ na to, co się wydarzyło na boisku. Muszę powiedzieć, że zastanawiałem się, czy nie oddać L4 i w ogóle nie jechać na to spotkanie. Ale podjąłem taką decyzję. Jak ginąć, to w mundurze. Tak zdecydowałem. Nie wiem, czy dobrze zrobiłem – powiedział szkoleniowiec.

Ja nie mogę zareagować w czasie gry, dopiero w przerwie lub po meczu. Wiadomo, że zawsze są te newralgiczne dwie minuty po strzeleniu albo po stracie bramki. O tym się przekonał przeciwnik i zaraz po chwili także my. To był tragiczny błąd, jakieś straszne rozkojarzenie nastąpiło. W ogóle mój zespół dzisiaj grał bardzo rozkojarzony. Zupełnie co innego sobie zakładaliśmy, co innego trenowaliśmy, a co innego było widać na boisku. Sam byłem zaskoczony tym, co widziałem – dodał Cecherz.

Źródło: widzewiak.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze:

  1. K… jak to się zastanawiał nad L4. To albo był chory ,albo chciał ZUS oszukać. Przecież to złodziejstwo. No chyba, że L4 od psychiatry. To może się akurat zgadzać że stanem umysłu tego pana.