AKTUALNOŚCI
Pomóżmy tacie młodego piłkarza ŁKS

Na klubowej stronie ŁKS Łódź pojawił się apel o pomoc ciężko choremu Piotrowi Orlikowi, ojcu młodego piłkarza klubu z alei Unii 2, który uczęszcza do Szkoły Marcina Gortata w Łodzi. Ojciec chłopca walczy z ciężką, nieuleczalną, przewlekłą i niestety postępującą chorobą. Koszty leczenia są jednak ogromne. Nie stać na nie rodziny, dlatego też apel o pomoc.

/…/W marcu zauważyłam u męża spowolnioną, lekko niewyraźną, ,,dziwną” mowę, a on dodał, że ma słabszą prawą dłoń i kciuk – opowiada żona Piotra Orlika. – W połowie marca trafił do szpitala, w którym stwierdzono u niego udar niedokrwienny mózgu z ustępującą niedoczulicą prawostronną. W sumie to nawet cieszyliśmy się, że jeśli to był udar to przeszedł go dość łagodnie, nie pozostawiając po sobie większych i dokuczliwszych zmian. Mąż był pod stałą opieką neurologa. Mieliśmy nadzieję, iż rehabilitacja przywróci mężowi sprawność.Niestety tak się nie stało, a zaburzenia mowy pogłębiały się, stawała się ona coraz bardziej niewyraźna, a ręka słabsza, zaczęły się problemy z utrzymaniem przedmiotów i wykonywaniem precyzyjnych ruchów np. zapinaniu guzików. Doszły jeszcze kłopoty z chodzeniem, opadanie lewej stopy. Konieczna była orteza, ułatwiająca poruszanie się mężowi. W czerwcu mąż po raz drugi trafił do szpitala z podejrzeniem SLA (stwardnienia zanikowego bocznego). Po wykonaniu badań, podejrzenia stały się rzeczywistością – najgorszą z możliwych. Szok, niedowierzanie, płacz, złość i bezradność, bo SLA to nieuleczalna, degeneracyjna choroba neurologiczna, na którą chorował m. in. słynny fizyk Stephen Hawking. Choroba ta polega na porażeniu neuronów ruchowych, doprowadzając do stopniowego upośledzenia wszystkich funkcji mięśni ciała, a w konsekwencji poprzez uszkodzenie mięśni układu oddechowego do niewydolności oddechowej. W Polsce nie ma na nią lekarstwa, podaje się jedynie lek Riluzol PMCS 50 mg dwa razy dziennie spowalniający chorobę i łagodzący objawy. Zdesperowani wystąpiliśmy także o zgodę do Ministerstwa Zdrowia w Warszawie o możliwość ściągnięcia leku z zagranicy w celu ratowania zdrowia i życia. Otrzymaliśmy zgodę, apteka poprzez tzw. import docelowy sprowadziła lek Edaravonezakupiliśmy go. Kuracja miała trwać przez okres pół roku. Pierwszy cykl dożylnych wlewów z Edaravone mąż rozpoczął już w lipcu i dalej przez kolejne miesiące. W październiku tego samego roku mąż miał podane także komórki macierzyste. Wszystkie sposoby leczenia dawały nam nadzieję na poprawę stanu zdrowia lub chociażby na spowolnienie choroby. Niestety tak się nie stało , leczenie nie przynosiło pożądanych efektów. W przypadku mojego męża choroba postępuje bardzo gwałtownie i zaatakowała wyjątkowo wcześnie (statystycznie choroba ujawnia się w okresie 60-70 roku życia), mąż ma dopiero 44 lata. Choroba rozpoczęła się bardzo niewinnie i podstępnie (marzec 2018) od spowolnionej mowy i niedoczulicy prawej dłoni, a obecnie (listopad 2018) mąż ma niedowład kończyn, zaburzenia przełykania (musiał mieć założonego PEG-a), nie jest w stanie mówić, jest uwięziony we własnym ciele, przy zachowanej świadomości umysłu. W połowie listopada doszło u męża do silnej duszności, kolejny raz znalazł się w szpitalu, okazało się, że ma zapalenie płuc. Pomimo wyleczonej infekcji, mąż nie jest w stanie podjąć samodzielnie czynności oddechowej i musiał zostać podłączony do respiratora – kończy opowieść żona Piotra Orlika i mama młodego piłkarza ŁKS Łódź.

Pomóc Piotrowi Orlikowi można wpłacając pieniądze na konto: : 59 1050 1461 1000 0090 3152 9960 (ING Bank Śląski). Dopisek: Pomoc dla Piotra Orlika.

 

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o