AKTUALNOŚCI
Widzew znów podzielił się punktami

Posępna mina Radosława Mroczkowskiego mówi wszystko. Widzew Łódź przeżywa kryzys, który jak najszybciej musi zostać zażegnany. W przeciwnym razie kibice czterokrotnego mistrza Polski będą musieli do końca drżeć o losy awansu na zaplecze Ekstraklasy. Tymczasem wiosna dla Widzewa miała być lekka, łatwa i przyjemna. Na razie jest jednak drogą przez mękę.

Mecz przyjaźni z Elaną Toruń miał przynieść łódzkiej drużynie pierwszą w 2019 roku wygraną na własnym stadionie. Na trybunach obiektu przy Piłsudskiego zasiadło 18 tysięcy widzów. Obejrzeli jednak znów nieciekawy mecz w wykonaniu podopiecznych Radosława Mroczkowskiego. Elana objęła prowadzenie w 30. minucie, a Patryka Wolańskiego pokonał Krzysztof Wołkowicz. Sześć minut później było jednak już 1:1, po trafieniu Daniela Tanżyny.

Wydawało się, że druga połowa przyniesie Widzewowi upragnione zwycięstwo. Gospodarze grali jednak nerwowo, mało dokładnie i bardzo chaotycznie. Mieli swoje sytuacje, ale pod bramką rywala brakowało szczęścia i precyzji. Pod koniec meczu Radosław Mroczkowski próbował zmienić jego losy wpuszczając do gry Kacpra Falona. Nie przyniosło to jednak efektu i po raz piąty z rzędu Widzew zremisował na własnym boisku.

Widzew Łódź – Elana Toruń 1:1 (1:1)
Bramki: Daniel Tanżyna 36 – Krzysztof Wołkowicz 30

Widzew: Wolański – Turzyniecki, Zieleniecki, Tanżyna, Wełna – Pieńkowski (74′ Falon), Radwański, Kristo, Ameyaw (78′ Gutowski), Wolsztyński (58′ Kato) – Mihajleviś (55′ Michalski)

Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów: 18000

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o