Ponownie powodów do radości nie miał trener Widzewa Igor Jovicević (na zdjęciu). Jego drużyna w fatalnym stylu przegrała w Katowicach z GKS 0:1 (0:1) i już tylko lepszą różnicą bramek wyprzedza ostatni w tabeli zespół z Niecieczy. Szkoleniowiec wyraził nadzieję, że w następnych meczach jego zespół będzie punktował. Pytanie tylko, czy pod jego wodzą. Poniżej wypowiedź Jovicevicia.
– To dla nas smutny moment i czas. Musimy pogratulować Katowicom zdobycia trzech punktów. W pierwszej połowie graliśmy dobry, agresywny futbol. To było to, czego chcieliśmy. Nie przekuliśmy jednak tego w decydujący moment, a tuż przed zejściem do szatni straciliśmy gola. A to zawsze jest dodatkowa korzyść dla rywala. W drugiej połowie częściej brały u nas górę emocje, a nie taktyka i kontrola gry. Traciliśmy za dużo czasu na odzyskiwanie piłki. To druga porażka dla nas i trudny moment. Chcemy pokazać dobrą energię, umiejętności zawodników i dobry futbol. Tak było w pierwszej połowie, ale stracony gol był dla nas dużym ciosem. Mieliśmy w składzie wielu nowych zawodników i tylko Juljan Shehu był jedynym z poprzedniego sezonu. Musimy poradzić sobie z presją, pracować ciężko na pozytywny moment. Zwycięstwo, które pozwoli nam nabrać pewności w tym krytycznym czasie – powiedział obecny jeszcze trener Widzewa.

