Widzew Łódź nie poszedł za zwycięskim ciosem sprzed tygodnia i zremisował bezbramkowo z Cracovią w piątkowym spotkaniu 22. kolejki PKO Ekstraklasy. To trzeci w tym sezonie remis Widzewa i co ciekawe trzeci domowy. Na wyjazdach czterokrotny mistrz Polski gra bowiem, jak dotąd, bezkompromisowo. Za tydzień (sobota – 28 lutego) widzewiacy zmierzą się w Szczecinie z Pogonią.
Pierwsza połowa meczu nie była porywającym widowiskiem. Widzew próbował narzucić swoje warunki, ale Cracovia na to nie pozwalała. Zespół Igora Jovicevicia prowadził grę, ale popełniał masę prostych błędów. Nic więc dziwnego, że przewaga nie przyniosła efektu w postaci bramki. W 36. minucie Widzewowi dopisało szczęście. Piłka znalazła się w bramce łodzian, po okropnym błędzie Bartłomieja Drągowskiego, który przepuścił ją między nogami. Analiza VAR wykazała jednak pozycję spaloną Kahveha Zahiroleslama.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Przewagę miał Widzew, który częściej gościł pod bramką Sebastiana Madejskiego. Był moment, że bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu. Defensywa Pasów spisywała się jednak bez zarzutu. Przewaga Widzewa widoczna była w rzutach rożnych (9:3), jak i celnych strzałach (3:1). Za to jednak dodatkowych punktów nie ma. Ostatecznie mecz przedłużony przez Daniela Stefańskiego aż o kwadrans (duży wpływ na to miała odpalona w drugiej połowie pirotechnika) zakończył się bezbramkowym remisem.
Widzew Łódź – Cracovia 0:0
Widzew: Drągowski – Krajewski (87′ Carlos Isaac Munoz), Andreou, Wiśniewski, Cheng – Bukari, Lerager, Shehu, Kornvig, Fornalczyk (88′ Pawłowski) – Zeqiri (81′ Alvarez).
Zdjęcie: Bartosz Kudaj

