Oddalają się baraże o PKO Ekstraklasę od ŁKS Łódź. W sobotnim meczu 29. kolejki I ligi zespół Grzegorza Szoki nieoczekiwanie przegrał na wyjeździe z ostatnim w tabeli GKS Tychy 2:3 (0:1). Pojedynki między tymi zespołami nazywane są meczami przyjaźni ze względu na kibiców obu klubów, którzy od lat darzą się sympatią.
Wynik spotkania otworzył w 11. minucie Julian Keiblinger kierując do bramki odbitą piłkę przez Aleksandra Bobka. Mimo okazji z obu stron był to jedyny gol w pierwszej części meczu. O wiele ciekawsze rzeczy działy się po przerwie. Fabian Piasecki, który został wprowadzony na plac gry za kontuzjowanego Mateusza Lewandowskiego, najpierw doprowadził do wyrównania, a kwadrans później dał swojej drużynie prowadzenie 2:1. Z tego prowadzenia ŁKS cieszył się zaledwie 60 sekund. Bramkę na 2:2 strzelił Tymoteusz Ryguła. Decydujący cios GKS Tychy zadał w 86. minucie. Precyzyjnym strzałem zza pola karnego popisał się Marcin Szpakowski.
ŁKS miał dużą szansę na awans do strefy barażowej. Nadal jednak strata zespołu Grzegorza Szoki nie jest duża i na sześć kolejek przed końcem wiele scenariuszy jest możliwych. 25 kwietnia (sobota) ŁKS podejmie w meczu 30. kolejki Stal Rzeszów, a mecz rozpocznie się o 14:30.
GKS Tychy – ŁKS Łódź 3:2 (1:0)
Bramki: Julian Keiblinger 11, Tymoteusz Ryguła 74, Marcin Szpakowski 86 – Fabian Piasecki 57, 73
ŁKS: Bobek – Loffelsend, Rudol, Craciun, Pingot, Norlin (58′ Krykun) – Wysokiński (58′ Toma), Terlecki, Hinokio (58′ Wojciechowski) – Arasa, Lewandowski (26′ Piasecki).
Zdjęcie: ŁKS Łódź (Artur Kraszewski)

