Tego nikt w Skierniewicach się nie spodziewał. Unia, po dwóch przegranych w I lidze, miała odbudować morale w spotkaniu rundy wstępnej Pucharu Polski z Sokołem Kleczew, który cudem utrzymał się w poprzednim sezonie w II lidze. Zespół Kamila Sochy sprawił jednak swoim kibicom niemiłą niespodziankę. Przegrał z niżej notowanym rywalem i może już tylko skoncentrować się na grze na zapleczu PKO Ekstraklasy.
Piłkarzom obu drużyn przyszło grać w niesamowitym wręcz skwarze. Mimo późnego popołudnia temperatura na termometrach wskazywała ponad 30 stopni Celsjusza, a do tego dochodziło duszne powietrze. Nic więc dziwnego, że nie było to wybitne widowisko. W 37. minucie Antoniego Wodzickiego pokonał samobójczym trafieniem Eryk Woliński i goście nieoczekiwanie objęli prowadzenie. Unia wyrównała kwadrans po wznowieniu gry, a do siatki strzelił supersnajper w drużynie Kamila Sochy – Kamil Sabiłło. Wynik 1:1 utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry.
Dogrywkę lepiej rozpoczęli goście. Filip Adamski w trzeciej minucie odzyskał prowadzenie dla Sokoła. Unia długo biła głową w przysłowiowy mur i dopiero strzał rozpaczy Damiana Makucha z trzydziestu metrów przyniósł upragnione wyrównanie i rzuty karne. W nich jednak Unia zaprezentowała się bardzo słabo. Z trzech jedenastek wykorzystała tylko jedną, a Sokół był bezbłędny. Wygrał 4:1 i to on zagra w 1/32 finału Pucharu Polski.
Unia Skierniewice – Sokół Kleczew 2:2 – po dogrywce, w karnych 1:4 (0:1, 1:1)
Bramki: Kamil Sabiłło 61, Damian Makuch 120 – Eryk Woliński 37 (sam.), Filip Adamski 93
Unia: Wodzicki – Czarnecki (60′ Kalisz), Kamiński (61′ Makuch), Woliński, Straus, Eizenchart (72′ Szmyd) – Burkiewicz (84′ Melich), Dudek (46′ Toporkiewicz), Kosior, Bida (61′ Gąska) – Sabiłło

