Grzegorz Szoka: W szatni był niedosyt

ŁKS Łódź pewnie pokonał przed własną publicznością Stal Mielec 4:0 (1:0) w niedzielnym pojedynku 5. kolejki I ligi. Ten wynik to dla gości najniższy wymiar kary. Już do przerwy zespół Grzegorza Szoki powinien prowadzić znacznie wyżej. To zresztą przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener ŁKS, który powiedział, że w przerwie musiał użyć męskich słów.

Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, choć po pierwszej połowie czuliśmy niedosyt. Musimy wykorzystywać swoje sytuacje, jeśli chcemy być klasowym zespołem. Kilka mocnych słów, dwie-trzy korekty i druga połowa wyglądała już tak jak powinna. Wiedzieliśmy, że musimy strzelić drugiego gola, żeby zabić ten mecz. Wiem, do jakiego miejsca trafiłem i co chcą oglądać kibice. Zawsze staramy się dominować. Nie zawsze się to udaje, ale będziemy próbować. Paradoksalnie w tych wcześniejszych meczach mieliśmy lepsze początki, ale traciliśmy bramkę. Z Termaliką z kolei to goście lepiej zaczęli i trafili nawet w słupek, ale jako pierwsi do siatki trafiliśmy my. Ciężko to sobie zaplanować – powiedział Szoka.

0 0 Głosów
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Udostępnij wpis:

Powiązane posty

0
Zostaw komentarz.x