Podziałem punktów zakończyło się niedzielne spotkanie 7. kolejki I ligi pomiędzy Arką Gdynia i ŁKS Łódź. Po bezbramkowej pierwszej połowie obie drużyny strzeliły, po zmianie stron, po jednej bramce. ŁKS wyrównał w 85. minucie, kiedy rzut karny zamienił na bramkę Artur Craciun. Po spotkaniu trener łodzian Grzegorz Szoka przyznał, że remis trzeba szanować. Został on bowiem wywalczony na trudnym terenie.
– Najważniejsze jest chyba to, że w takich okolicznościach i patrząc na to, jak się układały się inne mecze, ten remis należy szanować. Wiedzieliśmy, że Arka chce awansować do ekstraklasy, ma mocną kadrę i będzie na nas mocno nastawiona. Było to widać w pierwszej połowie, przede wszystkim w pojedynkach, w walce o drugą piłkę, w doskoku po stracie. W pierwszej połowie chcieliśmy grać na krótko i nie potrafiliśmy wyjść z tzw. ognia. Po stracie Arka doskakiwała dwoma-trzema zawodnikami i my zamiast wyjść jednym krótkim podaniem czy dryblingiem, to niestety nadziewaliśmy się kontrpressing i Arka zostawała w ataku, więc tu mogło nam zabraknąć intensywności lub lepszego otwarcia. Na szczęście, po stracie bramki, potrafiliśmy wyrównać i wywozimy z trudnego terenu jeden, cenny punkt – powiedział szkoleniowiec ŁKS.

