Niewiele brakowało aby mecz IV ligi łódzkiej pomiędzy Polonią Piotrków i Sokołem Aleksandrów został w drugiej połowie przerwany. A wszystko przez sędziego bocznego, który zasygnalizował, że został uderzony rzuconym z trybun przedmiotem. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a zaświadczyć o tym może między innymi piszący ten tekst. Młodemu arbitrowi najprawdopodobniej coś się wydawało.
Ostatecznie mecz nie został przerwany, a zacięte spotkanie, o czym pisaliśmy w innym tekście, zakończyło się wygraną Polonii Piotrków 4:3. Młody sędzia wcześniej zaś popełnił, w ocenie kibiców, kilka błędów – między innymi w sytuacjach z pozycjami spalonymi.
Jego pracy uważnie przypatrywał się Michał Kieszkowski – doświadczony arbiter – pełniący obecnie obowiązki mentora dla młodszych sędziów. Pozostaje mieć nadzieję, że arbiter-asystent weźmie sobie do serca uwagi przekazane przez doświadczonego i starszego kolegę.


Rząd wprowadza ustawę traktującą sędziów jak urzędników państwowych, a potem takie kwiatki. Jeden portal napisze, że nic nie widział, inny napisze że sędzia odniósł obrażenia, a bezpieczeństwa sędziów, jak nie było tak nie ma. Swoją drogą zabawne tłumaczenie autora tekstu, bo przecież przez 90 minut meczu obserwuje się sędziego liniowego i można że stuprocentową pewnością stwierdzić, że nic takiego nie miało miejsca.
Sędziowanie na poziomie okręgówki jest na niskim poziomie. Kto więcej krzyczy i się przewraca to ma „rację”.