Do 37. minuty spotkania 26. kolejki Futsal Ekstraklasy pomiędzy Widzewem Łódź i FC Toruń był bezbramkowy remis. Obie drużyny nie potrafiły strzelić bramki. Dopiero na trzy minuty przed końcem Sebastián Bačo dał prowadzenie widzewiakom. Najciekawsze rzeczy działy się jednak w ostatniej minucie. Kibice obejrzeli trzy bramki i zmarnowany, przedłużony rzut karny.
Do remisu doprowadził Remigiusz Spychalski, ale chwilę później Widzew miał przedłużony rzut karny. Nie wykorzystał go, a to zemściło się trafieniem Spychalskiego. Wydawało się więc, że widzewiacy zejdą z boiska pokonani. Walczyli jednak do końca o remis i na dwie sekundy przed końcem strzałem rozpaczy do bramki trafił Dmytro Rybickyj. Remis 2:2 dla walczącego o utrzymanie w lidze Widzewa jest jednak jak porażka.
Widzew Futsal Łódź – FC Toruń 2:2 (0:0)
Bramki: Sebastián Bačo 37, Dmytro Rybickyj 40 – Remigiusz Spychalski 40, 40
4 kwietnia zajmujący przedostatnie miejsce w tabeli widzewiacy zmierzą się na wyjeździe z wiceliderem tabeli Piastem Gliwice. O punkty będzie więc bardzo ciężko. Mecz w Wielką Sobotę rozpocznie się o 16:00.


Spadek Widzewa już pewny