Nie tak to miało być. Widzew Łódź miał pójść za ciosem i pewnie wygrać z Koroną Kielce w spotkaniu 4. kolejki PKO Ekstraklasy. Rzeczywistość okazała się jednak okrutna. Zespół Aleksandara Vukovicia przegrał 1:2 (1:2). Tym samym przerwana została seria ośmiu meczów bez porażki Widzewa na własnym stadionie. Za tydzień Widzew zagra we Wrocławiu wyjazdowy pojedynek ze Śląskiem Wrocław.
Widzew zaczął mecz znakomicie. Już w 8. minucie objął prowadzenie, a wynik spotkania otworzył Steve Kapuadi. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Morgan Fassbender dwukrotnie, w ciągu pięciu minut, pokonał Bartłomieja Drągowskiego. Wynik 1:2 utrzymał się, mimo ataków widzewiaków, do końca pierwszej połowy.
Po zmianie stron Widzew zyskał sobie optyczną przewagę. Momentami zamykał Koronę na własnej połowie. Problem jednak z tym, że nie znalazło to odzwierciedlenia w wyniku spotkania. Najwięcej szczęścia Korona miała w 69. minucie. Najpierw uderzał Karol Świderski, a po chwili Mariusz Stępiński wyręczył swojego bramkarza i główką wybił piłkę na rzut rożny.
Mimo sytuacji Widzew nie zdołał doprowadzić do wyrównania i w efekcie zszedł z boiska pokonany. Okazją na rehabilitację będzie sobotni (22 lipca) mecz we Wrocławiu ze Śląskiem. Jego początek zaplanowano na 20:15.
Widzew Łódź – Korona Kielce 1:2 (1:2)
Bramki: Steve Kapuadi 8 – Morgan Fassbender 22, 27
Widzew: Drągowski – Gazibegović (44′ Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Garcia (84′ Paulinho Boia ż) – Fornalczyk (46′ Angel Baena), Shehu, Kornvig (71′ Akere), Fran Alvarez (84′ Selahi) – Świderski, Bergier ż
Zdjęcie: Widzew Łódź

