Jeśli nie stanie się nic nadzwyczajnego, to Pelikan Łowicz niebawem powróci, po zaledwie roku, do grupy pierwszej III ligi. W sobotnie popołudnie drużyna prowadzona przez trenera Piotra Kocębę nie dała na swoim boisku szans GKS Orkanowi Buczek i pokonała zespół Marcina Węglewskiego 4:0 (2:0). Dla gości był to drugi z rzędu przegrany mecz w IV lidze, a trzeci bez zwycięstwa. Łowiczanie mają 63 punkty i otwierają ligową tabelę. GKS Orkan ma 50 punktów.
Gospodarze byli faworytem pojedynku, a prowadzenie objęli w 24. minucie po golu Krzysztofa Supery. Dla tego utalentowanego piłkarza, który pozyskany został zimą z Unii Skierniewice było to dziewiąte trafienie na czwartoligowych boiskach. Niedługo potem na 2:0 podwyższył Paweł Gierach.
Pojedynek rozstrzygnął się w samej końcówce, a bramkarza przyjezdnych pokonali Mikołaj Szatas i Patryk Pierzak.
Pelikan Łowicz – GKS Orkan Buczek 4:0 (2:0)
Bramki: Krzysztof Supera 24, Paweł Gierach 27, Mikołaj Szatas 84, Patryk Pierzak 86
Pelikan: Orzeł – Gapys, Dudziński, Dąbrowski, Będor (62′ Skibiński) – Kurzawa (78′ Kuciński), Płacheta (74′ Tomaszewski), Czeczko (64′ Musialski) – Supera (83′ Pierzak), Jaworskyj (60′ Szatas), Gierach (70′ Falkowski).
Orkan: Matusiak – Kacperski, Kowalski, Jarosław Trzeboński, Misztalski (75′ Sadziński) – Mizera, Niciak (80′ Staniucha), Rakowski (72′ Dregier), Bociek, Magdziarz – Lewandowski.
Zdjęcie: Pelikan Łowicz


Gralimy słabo. Mizera nadal miał bulgoty w brzuchu po mizerii, a Masztalskiemu zaszkodziły prażuchy ze szmalcem. Mamy od poniedziałku tajne zgrupowanie w łoborze, aby 3 maja wygrać 8:0 z Grzesiukami. My zawsze od Polonii jesteśmy lepsze.