Dziesiątki milionów euro, które zostały wydane w zimowej przerwie na transfery do Widzewa, jak na razie nie zaczęły się zwracać. Zespół Igora Jovicevicia przegrał w przeraźliwym mrozie z Jagiellonią Białystok 1:3 (0:1) i tym samym od sporego falstartu rozpoczął tegoroczne granie o ligowe punkty. Jedyną bramkę, przy stanie 0:3, zdobył z rzutu karnego Sebastian Bergier.
To miało być zupełnie nowe otwarcie Widzewa Łódź. Sprowadzeni w przerwie zimowej piłkarze mieli rozpocząć marsz w górę tabeli, a optymiści głośno mówili nawet o włączeniu się do walki o puchary. Zostali jednak sprowadzeni na ziemię. Naszpikowany nowymi zawodnikami czterokrotny mistrz Polski grał bardzo niedokładnie, a Jagiellonia na jego tle wyglądała jak zespół piłkarskich profesorów.
Strzelanie bramek rozpoczął w tym meczu Bartosz Mazurek, który pokonał Bartłomieja Drągowskiego w 36. minucie. Dziesięć minut po przerwie było 2:0, po trafieniu z karnego Afimico Pululu. Trzeci cios Widzew otrzymał w 80. minucie, a na listę strzelców wpisał się Norbert Wojtuszek. Nic nie mogło zmienić już skuteczne wykorzystanie rzutu karnego przez Sebastiana Bergiera. Widzew znalazł się w strefie spadkowej mając tylko punkt przewagi nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.
Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok 1:3 (0:1)
Bramki: Sebastian Bergier 89-karny – Bartosz Mazurek 36, Afimico Pululu 55, Norbert Wojtuszek 80
Widzew: Drągowski – Krajewski (65′ Munoz ż), Andreou (90′ Wiśniewski), Ricardo Visus ż, Cheng – Bukari, Lerager ż, Shehu ż, Pawłowski (56′ Kornvig) – Zeqiri (56′ Fornalczyk ż), Bergier.
8 lutego (niedziela) o 17:30 Widzew zagra na wyjeździe z GKS Katowice, z którym jesienią pewnie wygrał na swoim stadionie 3:0. Od tego czasu Widzew zmienił dwóch trenerów, a wartość zespołu, przynajmniej wg. serwisów transferowych, wzrosła o kilkadziesiąt milionów Euro.
Zdjęcie: Radio Łódź

