Widzew Łódź znów zawiódł swoich kibiców. Liczyli oni na to, że drużyna Aleksandara Vukovicia (na zdjęciu) pewnie pokona przed własną publicznością Radomiaka Radom. Tymczasem na nadziejach tylko się skończyło. Bezbarwny Widzew zremisował 0:0, a w końcówce miał dużo szczęścia kiedy to sędziowie, po samobójczej bramce Przemysława Wiśniewskiego, dopatrzyli się faulu na Emilu Kornvigu. Poniżej wypowiedź szkoleniowca.
– Nie jesteśmy zadowoleni z tego wyniku, bo liczyliśmy na zwycięstwo. Trzeba przyznać, że mecz był na remis, choć mieliśmy więcej inicjatywy od przeciwnika i więcej prób. Tym razem nie było jednak tak, że wyraźnie zasługiwaliśmy na więcej, więc końcowy rezultat wygląda na sprawiedliwy w relacji do tego, co miało miejsce na boisku. Naszym największym problemem było kreowanie dogodnych sytuacji. Zabieraliśmy sobie na to szanse poprzez różne zachowania. Nie mogliśmy doprowadzić do dużej liczby sytuacji. Gdyby to ostatnie podanie było dokładniejsze, można byłoby ocenić element czysto strzelecki. Stipe Biuk zagrał dopiero drugi mecz, Dani Silva pierwszy i widać, że obaj próbują wpasować się do drużyny, ale w kilku sytuacjach było czuć, że jeszcze muszą pracować nad wzajemnymi oczekiwaniami. Zagraliśmy trzeci raz w ciągu ośmiu dni, dlatego nie liczyłem na to, że to spotkanie będzie najbardziej widowiskowe. To był mecz do tzw. przepchnięcia. Żałuję naszej decyzyjności i tego, że mieliśmy dużo stałych fragmentów gry. Kilka razy się po nich zakotłowało i takie starcia czasami trzeba wygrać dzięki temu. Powinniśmy coś z tego zdobyć – powiedział Vuković.
Źródło: widzewtomy.net

