Aleksandar Vuković (na zdjęciu) nie miał powodów do radości po spotkaniu w Warszawie. Widzew Łódź przegrał z Legią 0:1 (0:0) po bramce, którą stracił w ostatniej akcji. Sytuacja widzewiaków w ligowej tabeli jest bardzo trudna, ale wszystko nadal jest możliwe. Szkoleniowiec liczy na to, że w domowych meczach jego zespół zapunktuje i wyrwie się ze strefy spadkowej. Poniżej pomeczowa wypowiedź.
– Trudno się wypowiadać po meczu przegranym w taki sposób, w ostatniej sekundzie. Nie było to spotkanie wybitne, natomiast zdobywając punkt na pewno byśmy go szanowali i czuli zupełnie inaczej. Jest to bolesna porażka, ale gdyby padł remis i tak musielibyśmy wygrać kolejne mecze. Potrzebujemy podtrzymania dobrej passy na naszym stadionie i to jest to, czego trzymam się w tej chwili. Ciężko wytłumaczyć to, dlaczego znów straciliśmy punkty w samej końcówce. Raz udało nam się w ten sposób wygrać, ale dziś znów ta ostatnia piłka, którą można było wybić, wpadła do naszej bramki. Można mówić o fatum, ale powtarzalność tego nieszczęścia boli. Z drugiej strony, nie można załamywać rąk, bo to, co jest decydujące, jest dopiero przed nami. Nawet gdybyśmy wygrali z Legią, i tak wymagałoby to odpowiedniej postawy w meczach z Lechią, Koroną i Piastem. Nie chcę bawić się w matematykę, ale nie wiem czy koniecznie musimy zdobyć dziewięć punktów. Trzeba wygrać co najmniej dwa. Przed nami właśnie dwa mecze u siebie, gdzie ostatnio dobrze punktujemy i ja wierzę, że damy radę. Owszem, można pomyśleć, że już po wszystkim, ale ja uważam, że nie. Od nas też coś zależy – powiedział Vuković.
Źródło: widzewtomy.net

