Widzewskie demony odezwały się po raz kolejny. W spotkaniu 12. kolejki PKO Ekstraklasy drużyna trenera Mateusza Stolarskiego tylko zremisowała z liderem tabeli Górnikiem Zabrze. Specjalnie podkreślamy słowo tylko gdyż widzewiacy powinny przełamać serię meczów bez zwycięstwa i zainkasować trzy punkty. Sprawdziło się jednak stare przysłowie o niewykorzystanych sytuacjach.
W 16. minucie przewagę Widzewa udokumentował Karol Świderski, który w zamieszaniu podbramkowym pokonał Philippa Schulze strzałem głową. Widzew miał szansę pójść za ciosem, ale w 39. minucie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Emil Kornvig. Kilkadziesiąt sekund później zemściło się to na gospodarzach najgorzej jak mogło. Kacper Urbański precyzyjnym strzałem nie dał szans Bartłomiejowi Drągowskiemu i zamiast 2:0 na tablicy świetlnej pojawił się wynik 1:1.
Drugą połowę Górnik rozpoczął od strzału w słupek Malthe Hojholta. Obie drużyny nie zamierzały zadowalać się jednym punktem i grały otwarty futbol. Meczową piłkę miał w 86. minucie Sebastian Bergier. W dogodnej sytuacji strzelił jednak prosto w bramkarza Górnika. Próbował jeszcze w doliczonym czasie gry z dystansu Fran Alvarez, ale Schulze nie dał się zaskoczyć.
Widzew nadal więc tylko z jednym zwycięstwem w tym sezonie i nadal bez domowej wygranej. Z mięśniowymi urazami przedwcześnie zakończyli mecz Mariusz Fornalczyk i Karol Świderski. Nie wiadomo jeszcze, jak groźne są to kontuzje widzewskich piłkarzy.
Widzew Łódź – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)
Bramki: Karol Świderski 16 – Kacper Urbański 40
Widzew: Drągowski – Gazibegović (78′ Krajewski), Wiśniewski, Ricardo Visus, Kapuadi (60′ Cheng) – Males (78′ Fran Alvarez), Kornvig, Papanikolaou, Shehu, Fornalczyk (22′ Biuk) – Świderski (60′ Bergier).

