Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie 27. kolejki grupy II Decathlon Klasy Okręgowej pomiędzy spadkowiczem z IV ligi łódzkiej – Skalnikiem Sulejów i liderem tabeli Concordią Piotrków. Trener piotrkowskiej drużyny Ireneusz Komar (na zdjęciu) obawiał się tego meczu i okazało się, że słusznie. Skalnik zawiesił poprzeczkę wysoko i przerwał zwycięską serię Concordii. Mimo straty punktów piotrkowianie nadal są na pierwszym miejscu w tabeli.
Concordia i Zawisza mają po 58 punktów, a trzecia w tabeli Polonia Gorzędów ustępuje temu duetowi tylko o jeden punkt. Walka o bezpośredni awans zapowiada się niezwykle ciekawie. Szansę ma także czwarta w tabeli Lechia II Tomaszów, która zgromadziła 55 punktów. Do zakończenia rozgrywek pozostały trzy kolejki.
Zdjęcie: Concordia Piotrków


Brawa dla skalnika i brawa dla gorzedowa
Sędziowie nie pomogli jak to bywało w większości meczów. Co weekend o Concordii która gra nic ciekawego.
Skalnik to typowo patologiczna drużyna która spina się tylko na mecz z Concordią motywując zarazem sędziów do stronniczego gwizdania , a to boisko to pożal się boże trawa na dziesięć centymetrów , jak tu grać panie prezesie ?
Patrząc na to, jak będzie wyglądała IV liga w przyszłym sezonie, trzeba powiedzieć sobie jasno — niezależnie od tego, kto awansuje z piotrkowskiej klasy okręgowej, żadna z tych drużyn nie będzie miała łatwo z utrzymaniem. Z ligi spadają zespoły słabe sportowo, ale jednocześnie do rozgrywek wchodzą takie marki jak GKS Bełchatów, Orzeł Parzęczew, Włókniarz Pabianice czy Justynów. Nie oszukujmy się — dla żadnej z trzech drużyn walczących obecnie o awans nie będzie tam zbyt wiele miejsca.
Oczywiście wszystko można zmienić transferami, ale wtedy zaczyna się inny problem. Żeby realnie myśleć o utrzymaniu, kluby musiałyby przeprowadzić prawdziwe kadrowe rewolucje. A to bardzo często oznacza utratę tożsamości, lokalnego charakteru i przywiązania do barw. Drużyna budowana latami przez swoich ludzi nagle staje się zlepkiem zawodników sprowadzonych tylko po to, żeby „zrobić wynik”.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie — czy warto za wszelką cenę awansować, jeśli później trzeba poświęcić wszystko to, z czym kibice najbardziej utożsamiają swój klub?