ŁKS III Łódź pokonał wyżej notowanego GKS Orkana Buczek w spotkaniu 32. kolejki IV ligi łódzkiej aż 5:2 (3:1). Dla łodzian, którzy mają teraz 48 punktów była to czternasta ligowa wygrana w tym sezonie. Ekipa z Buczku, która na półmetku wydawała być się faworytem nawet do bezpośredniego awansu, zapisała na swoim koncie ósmą porażkę – ma natomiast na koncie 58 punktów.
Już w 6. minucie miejscowi wyszli na prowadzenie po golu Wiktora Figurskiego. Dziesięć minut później do remisu doprowadził Grzegorz Kowalski, ale chwilę później czerwoną kartką upomniany został bramkarz gości Hubert Gabrysiak. Zastąpił go rezerwowy golkiper Marcel Matusiak, a z boiska zszedł Marcel Sadziński. Łodzianie wykorzystali grę w przewadze i jeszcze w pierwszej części gry strzelili dwa gole.
Kolejną bramkę kibice zobaczyli w 73. minucie, a zdobył ją łodzianin Wiktor Figurski i było to jego dziewiąte trafienie w tym sezonie. W 84. minucie gola dla Orkana strzelił Mateusz Magdziarz, ale zaraz potem wynik pojedynku ustalił rezerwowy Antoni Arendt.
ŁKS III Łódź – GKS Orkan Buczek 5:2 (3:1)
Bramki: Wiktor Figurski 6, 73, Marcel Kiełbasiński 31, Błażej Tłaczała 40, Antoni Arendt 85 – Grzegorz Kowalski 18, Mateusz Magdziarz 84
ŁKS III: Bartkowski – Woźniak, Krzymowski, Zuchora (75′ Janutka), Augustyniak (82′ Szymon Robaszek) – Figurski, Kuprianis, Kiełbasiński, Michałowski (60′ Lisowski) – Miązek (65′ Arendt), Tłaczała (80′ Czajkowski).
Orkan: Gabrysiak – Jakubiec, Kowalski, Jarosław Trzeboński, Niciak – Kubiak, Mizera (65′ Rakowski), Magdziarz, Dregier (70′ Misztalski), Sadziński (20′ Matusiak) – Lewandowski.
Zdjęcie: ŁKS Łódź


No i pięknie, bo już im się wydawało że są topową drużyną.
Składam dymisję. Z trzech powodów. Nie mam z czego pędzić, bo truskawka jest kaprawa. Mizera mnie nie słucha, znów się najadł łogórków. Telesfor przestał straszyć. Dziękuję za wszystko