GKS Orkan Buczek nadal ma teoretyczne szanse na mistrzostwo rundy jesiennej IV ligi łódzkiej. W domowym spotkaniu 15. kolejki osłabiony kadrowo zespół Marcina Węglewskiego wygrał z Sokołem Aleksandrów 2:0 (1:0). Działacze klubu z Buczku poprosili o pomoc 45-letniego Łukasza Matuszczyka, który zgodził się pomóc w trudnej sytuacji i pojawił się na placu gry w 81. minucie. Wcześniej bramki zdobyli Patryk Niciak i Miłosz Kapica.
Po przegranej w Radomsku i kolejnym poważnym osłabieniu kadrowym, którym jest kontuzja Grzegorza Kowalskiego, wydawało się, że GKS Orkan będzie miał duże problemy w meczu z Sokołem. Tak się jednak nie stało. Gdyby nie świetna postawa bramkarza Miłosza Rogalewicza wygrana gospodarzy byłaby bardziej okazała. Wynik spotkania otworzył w 24. minucie Patryk Niciak, a dziesięć minut przed końcem na 2:0 podwyższył Miłosz Kapica. Wcześniej na placu gry pojawił się rekonwalescent Piotr Górecki, który nie grał z powodu obrażeń doznanych w wypadku motocyklowym. W końcówce sytuację na placu gry uspokoił wspomniany wcześniej Łukasz Matuszczyk. Zaprezentował nie tylko doświadczenie, ale też doskonałą, sportową sylwetkę, której mogą mu pozazdrościć dużo młodsi koledzy z boiska.
GKS Orkan Buczek – Sokół Aleksandrów 2:0 (1:0)
Bramki: Patryk Niciak 24, Miłosz Kapica 80
GKS Orkan: Rynkiewicz – Misztalski, Bociek, Jakubiec, Lewandowski – Mizera, Kubiak (41′ Przybylski), Norbert Dregier (73′ Górecki), Niciak, Kapica (81′ Matuszczyk) – Kopański
Sokół: Rogalewicz – Chmielewski (60′ Sadziński), Lesiak, Pawlak, Podmajstrzy – Rzepa, Śmitkiewicz (66′ Kryvetchenko), Wojciechowski (87′ Dudziński), Wolinowski, Zieliński – Kania (71′ Kotus)


Nasze prawdy futbolu znów zwyciężyły. My dzisiaj jestemy grzeczne, siedzimy sobie przy piwku z jęczmienia i zagryzamy kabanosami z cielaka. Jutro musimy być trzeźwe
Dlaczego on odszedl z Concordii?