AKTUALNOŚCI
To już przestaje być nawet śmieszne

Czas skończyć z dziadostwem – kilka dni temu apelował Sławomir Majak. Nie może znieść tego, że barwy jego ukochanego Widzewa reprezentują zawodnicy, którzy nie mieliby prawa nawet podawać piłek, stojąc za bramką bronioną przez Macieja Szczęsnego czy Tomasza Muchińskiego. 22-krotny reprezentant Polski wyraził to, co czują dziś prawdziwi kibice Widzewa.

Czterokrotny mistrz Polski kompromituje się w każdym kolejnym spotkaniu. Dał sobie strzelić cztery bramki Górnikowi Polkowice, a w meczu z Elaną Toruń, którą po piłkarsku powinien rozjechać kilkoma bramkami, stracił kolejne punkty. Aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby nie Marcin Robak. To on, mimo prawie 38 lat na karku, trzyma poziom. Strzela bramkę za bramką i tak naprawdę to jemu Widzew zawdzięcza punkt w spotkaniu z broniącą się przed spadkiem do III ligi Elaną Toruń.

Widzew na pięć kolejek przed końcem prowadzi w tabeli, ale to, co obecnie reprezentuje woła o pomstę do nieba. Największym szczęściem łódzkiej drużyny jest to, że inni pretendenci do bezpośredniego awansu też gubią punkty, a wyścig o zwycięstwo w lidze przypomina rywalizację w biegu na sto metrów mistrzów japońskiego sumo.

Widzew Łódź – Elana Toruń 1:1 (1:1)
Bramki: Marcin Robak 17 – Lukas Hrnciar 37

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Kordas – Mandiangu (46′ Ojamaa), Poczobut, Możdżeń (66′ Radwański), Gutowski – Wolsztyński (74′ Gąsior), Robak

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
jarson
1 miesiąc temu

Niestety to prawda . Byłem wczoraj na meczu , i tak naprawdę to zal na to patrzec . Zespół kompletnie rozbity , brak zgrania , braki motoryczne i kondycyjne . Warsztat trenerski Kaczmarka beznadziejny . Nam potrzeba trenera żołnierza a nie filozofa z wiarą że jakoś to będzie . Tu jest Widzew , tu się zapie___la bo historia zobowiązuje .