AKTUALNOŚCI
Trwa wiosenna bylejakość Brunatnych

Nie mają dobrej wiosny kibice odradzającego się po upadku GKS Bełchatów. Marzenia o awansie do II ligi dawno już prysnęły jak bańka mydlana, podobnie jak finał wojewódzkiego Pucharu Polski. Brunatni przegrywają mecz za meczem i osuwają się coraz niżej w ligowej tabeli. Zimą tracili do Pogoni Grodzisk Mazowiecki dwa, a obecnie tracą aż piętnaście punktów. 


 

Po przegranej w Sieradzu z Wartą przełamanie miało nastąpić w domowym spotkaniu z GKS Wikielec. Brunatni jednak nie zagrali dobrego spotkania. Stwarzali, jak poprzednio, podbramkowe sytuacje, ale seryjnie je marnowali. To zemściło się na nich w 84. minucie. Złośliwi mogą powiedzieć, że Mariusz Holik wpisał się na listę strzelców, ale pokonał niewłaściwego bramkarza. Po jego strzale piłkę z siatki wyjmować musiał bowiem Leonid Otczenaszenko. W końcówce najlepszą sytuację do wyrównania miał właśnie bramkarz GKS, który zawędrował w pole karne rywala. Strzelał głową, ale za słabo, aby pokonać swojego kolegę po fachu Michała Leszczyńskiego.

Prezes GKS Szymon Serwa i dyrektor sportowy Marcin Danielski mają poważny problem. GKS nie ma obecnie drużyny, która w przyszłym sezonie zapewniłaby realną walkę o awans do II ligi. I to nawet gdyby na trenerskiej ławce zasiadł Jose Mourinho, a nie Patryk Rachwał.

GKS Bełchatów – GKS Wikielec 0:1 (0:0)
Bramka: Mariusz Holik 84 – samobójcza

GKS: Otczenaszenko – Szymorek, Jarosław Trzeboński, Holik, Grzelak – Golański (81′ Błaszczyk), Krasa (46′ Malec), Skórecki (86′ Czapla) – Woźniakowski (86′ Łaski), Karpiński, Bartosiak (72′ Sarnik).

 

Subskrybuj
Powiadom o

5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Qwerty
6 dni temu

Oni nadają się do okręgówki

Qwerty
6 dni temu

Aby więcej takich meczów i do spadku coraz bliżej

Pi...
6 dni temu

Bez dotacji ,młodzież będzie pić wodę,używać narkotyki, i stać pod sklepami ..
Nie mówiąc że będą krzywi ,ale to kraina Pisowców

Marek
6 dni temu

Skończyć z dotacjami z PGE

Tom
6 dni temu

Sprzedali ten mecz .Trzeba być ślepym żeby tego nie widzieć