AKTUALNOŚCI
Bełchatów prowadził ale przegrał

PGE GKS Bełchatów rozegrał najlepszy mecz w rundzie wiosennej, mimo to uległ we Wrocławiu Śląskowi 2:4. Bełchatowianie do przerwy prowadzili 2:1, ale w drugiej części gry po indywidualnych błędach stracili dwie bramki w ciągu 120 sekund i nie odrobili już strat.

gadzety kibica keeza

 


Już w pierwszych minutach meczu GKS mógł objąć prowadzenie. Najpierw bardzo dobry, mierzony strzał Cetnarskiego z rzutu wolnego znakomicie obronił Kelemen. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Mysiak zdołał oddać strzał głową i piłka nieznacznie minęła światło bramki. W 11. minucie na prowadzenie wyszedł Śląsk. W polu karnym bezmyślnie ręką zagrał Drzymont i arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Mila i pewnie umieścił ją w prawym rogu bramki Sapeli. Dwie minuty zajęło gościom zdobycie gola wyrównującego. Fonfara dośrodkował z prawego skrzydła wprost na głowę Żewłakowa, który strzałem z bliskiej odległości pokonał Kelemena. W 39. minucie było już 2:1 dla GKS-u. Piłka z dużej wysokości opadała w pole karne Śląska, gdzie walczyli o nią Pawelec i Nowak. Lepszą pozycję wypracował sobie napastnik GKS-u, który zdecydował się na natychmiastowy strzał i pokonał bramkarza gości. Do przerwy bełchatowianie prowadzili 2:1.

W drugiej części gry za odrabianie strat wzięli się podopieczni Oresta Lenczyka. W 51. minucie Gancarczyk dośrodkował na piąty metr do Szewczuka, który strzałem głową zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Chwilę później było już 3:2 dla gospodarzy. Diaz, po fatalnym błędzie Lacicia, przejął piłkę przed polem karnym GKS-u. Popędził na bramkę i w sytuacji sam na sam pokonał Sapelę. W 87. minucie Mila oddał niezwykle groźny strzał z narożnika pola karnego, ale Sapela fantastycznie interweniował. Jednak w doliczonym czasie gry golkiper GKS-u nie miał już szans. Śląsk wyprowadził wzorową kontrę, którą strzałem po ziemi pomiędzy nogami Sapeli wykończył Diaz. Z radości snajper gospodarzy zdjął koszulkę i dostał żółtą kartkę. A, że był to jego drugi kartonik, musiał opuścić boisko. Chwilę później sędzia Robert Małek zakończył spotkanie.

Śląsk Wrocław – PGE GKS Bełchatów 4:2 (1:2)
Bramki:
Mila 11′ (k), Szewczuk 51′, Díaz 52′, 90′ – Żewłakow 14′, Nowak 39′

Śląsk: Kelemen – Socha, Celeban, Pawelec, Spahić (46′ Ćwielong) – Gancarczyk, Elsner, Łukasiewicz, Mila, Madej (46′ Díaz) – Szewczuk (75′ Sztylka)

GKS: Sapela – Fonfara, Drzymont, Lacić, Popek (59′ Małkowski) – Nowak, Cetnarski (71′ Kuświk), Mysiak, Komołow (76′ Zawodziński), Da Silva – Żewłakow

Żółte kartki: Gancarczyk, Díaz – Drzymont, Mysiak, Popek, Cetnarski
Czerwona kartka: Cristián Díaz (90′ za drugą żółtą)

Sędziował: Robert Małek (Zabrze)

Źródło: gksbelchatow.pl, wp.pl

Subskrybuj
Powiadom o

1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Elmander
12 lat temu

Geniusz Lenczyka wzial gore nad pewnoscia Bartoszka