AKTUALNOŚCI
Kosowski nie czuje ciśnienia

Kamil Kosowski po trzech latach gry na Cyprze zdecydował się na powrót do polskiej ekstraklasy. Były reprezentant kraju będzie występował w PGE GKS Bełchatów. Jak sam powiedział, w klubie „nie ma ciśnienia, ale niespodzianka jest mile widziana”.

gadzety kibica keeza

 

Kosowski podkreślił, że nie miał problemów z podjęciem decyzji o powrocie do Polski i podpisaniem umowy z PGE GKS. Dodał, że finalizację rozmów na temat kontraktu przyspieszyła obecność w bełchatowskim klubie trenera Pawła Janasa i Marcina Żewłakowa.

– Z trenerem Janasem znamy się od kilkunastu lat. Fajnie się złożyło, że jest tu również Marcin Żewłakow, z którym grałem wcześniej przez dwa lata w Apoelu Nikozja. Nasza współpraca fajnie się tam układała. Nie chciałbym składać żadnych deklaracji, ale mam nadzieję, że teraz uda się to powtórzyć w Bełchatowie – powiedział PAP Kosowski.

Dodał, że będąc na Cyprze regularnie oglądał mecze polskiej ekstraklasy. Zespół z Bełchatowa podobał mu się zwłaszcza w pojedynkach z najlepszymi zespołami.

– Z drużynami ze środka i dołu tabeli nie wyglądało to już tak dobrze. To jest jednak poukładany klub, który od kilku lat gra na równym poziomie. Oczywiście nie jest to najzamożniejszy zespół z pierwszych stron gazet, jak Wisła czy Legia, ale są też tego dobre strony. Przede wszystkim nie ma tu wielkiego ciśnienia na wygranie ligi czy nawet grę w pucharach, ale niespodzianka jest mile widziana. I na taką niespodziankę liczę. Na pewno zespół będzie chciał jak najszybciej zapewnić sobie spokojny byt w lidze. Później będzie można pomyśleć o czymś więcej. Najkrótsza droga do niespodzianki wiedzie jednak nie przez ligę, a przez Puchar Polski – wyjaśnił Kosowski.

PGE GKS jest klubem, który ma jedną z niższych frekwencji w lidze. Na mecze przychodzi tu średnio ok. 2,5 tys. widzów. Kosowski ma jednak nadzieję, że dobra gra zespołu przyciągnie kibiców i pozwoli zapełnić trybuny obiektu przy ul. Sportowej 3.

– Stadion nie jest zbyt duży, mam więc nadzieję, że uda się to zrobić. Mam zresztą troszeczkę przygotowania do gry przed kameralną widownią. W ostatnim klubie, w którym grałem przed podpisaniem umowy z Bełchatowem (Apollon Limassol – PAP) też różnie to bywało. Pojawiały się problemy finansowe, a ludzie chodzili w zasadzie tylko na mecze z pierwszą czwórką. Na pozostałych spotkaniach wyglądało to jak na majówce – zaznaczył Kosowski.

Wspominając grę na Cyprze Kosowski podkreślił, że spędził tam „fajne lata”. Nie podjął się jednak jednoznacznej oceny, która liga – polska czy cypryjska – jest silniejsza.

Nie spodziewałem się tego, że na Cyprze spędzę tak fajne lata. Przez dwa sezony grałem w najlepszym zespole – Apoelu. Był to fantastyczny okres. Czułem się tam jak w domu. To była taka drużyna jak Wisła, a nawet lepsza, bo awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Czy jednak liga cypryjska jest mocniejsza od naszej? Sparingi pokazują, że różnie z tym bywa. Nie porównywałbym jednak całych lig. Trzy najlepsze zespoły z Cypru na pewno poradziłyby sobie w naszych rozgrywkach i walczyłyby o mistrzostwo. Reszta już niekoniecznie – powiedział Kosowski.

Jego zdaniem w nadchodzącym sezonie nie powinna się już powtórzyć sytuacja z poprzednich rozgrywek, w których liga była bardzo wyrównana i ponad połowa drużyn niemal do samego końca miała szansę na miejsce w europejskich pucharach.

Ruchy transferowe największych klubów wskazują na to, że te ekipy w tym sezonie znów będą chciały zdominować rozgrywki. Wszystko zweryfikuje jednak boisko. Ja rywali się nie boję, choć jest pewna obawa przed powrotem na polskie boiska – przyznał Kosowski.

Dodał, że kibicuje reprezentacji Polski, ale nie zaprząta już sobie głowy tym, czy jeszcze w niej zagra.

– Dla każdego zawodnika występującego na poziomie ekstraklasy temat reprezentacji powinien być otwarty. W mojej sytuacji ciężko mieć jednak jakieś nadzieje czy złudzenia. Dwa lata temu zostałem powołany na dwa mecze, które wyglądały w miarę dobrze z mojej strony. Później nie byłem już jednak powoływany, więc, choć wszystko jest możliwe, to specjalnie tym tematem sobie głowy nie zaprzątam. Trener buduje nowy zespół i trzeba mu kibicować – zakończył 33-letni piłkarz.

źródło: PAP, gksbelchatow.com

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments