AKTUALNOŚCI
Połowa drogi za Widzewem

ŁKS toczy zażartą walkę o ekstraklasowy byt, ale o takim stanie na razie może pomarzyć inny klub z Łodzi. Widzew robi jednak wszystko, by za rok o tej porze grać w I lidze piłki nożnej i walczyć o powrót do Ekstraklasy.

Artykuł sponsorowany

Mocarstwowe ambicje Widzew ma od dawna. Nowy stadion, pełne trybuny, wysoki budżet i kolejne awanse. W sezonie 2017/18 łódzki klub wygrał rozgrywki grupy pierwszej III ligi i zameldował się w II lidze. Większość fanów myślała, że tradycja corocznych awansów o szczebel wyżej zostanie podtrzymana, ale… to przecież piłka nożna, gdzie wszystko jest możliwe i wyniki czasem trudno wytypować. W poprzednim sezonie Widzew w pewnym momencie był na dobrej drodze do awansu do I ligi, ale sezon zakończył sporym rozczarowaniem, jakim było piąte miejsce i trzy punkty straty do premiowanego awansem miejsca.

Rewolucja ze zmianą trenera i nowymi piłkarzami

Rozczarowujący poprzedni sezon sprawił, że tego lata w łódzkim klubie działo się wiele i było bardzo ciekawie. Najpierw po miesiącu pracę stracił trener Zbigniew Smółka, który poprowadził drużynę tylko w trakcie letnich przygotowań. Taka była decyzja nowego zarządu Widzewa, który postawił na innego szkoleniowca Marcina Kaczmarka. W klubie zmieniono nie tylko szkoleniowca, ale i kadrę drużyny, bo przed startem rozgrywek zakontraktowano 10 nowych piłkarzy. W tym gronie było wielu, którzy wyróżniali się na poziomie I ligi, ale także i Ekstraklasy. Głównie mowa o powracającym po latach Marcinie Robaku.

Świetny napastnik, świetna jesień

Robak, mimo 36 lat na karku, pokazał tej jesieni, że może być nie tylko motorem napędowym Widzewa, ale i gwiazdą całej II ligi. Doświadczony napastnik, dwukrotny król strzelców Ekstraklasy, w 19 meczach zdobył 13 bramek, prowadząc łódzki klub na czoło ligowej tabeli. Widzew rozegra tej jesieni jeszcze jeden mecz, ale po 19 kolejkach ma dwa punkty przewagi nad trzecią Resovią. Zwłaszcza końcówka jesieni w wykonaniu tej drużyny musi budzić szacunek. 6:0 ze Zniczem, 4:0 z Gryfem i 4:0 z Bytovią robi wrażenie. Przypomnijmy, że w tym sezonie bezpośredni awans do I ligi wywalczą dwie najlepsze drużyny, a zespoły z miejsc 3-6 powalczą w play-offach o jedno miejsce premiowane awansem. Po ostatnim tegorocznym meczu z Błękitnymi Stargard, Widzewowi zostanie jeszcze 16 kroków do zakończenia tego sezonu. – Jesteśmy liderem i miejmy nadzieję, że pozostanie tak aż do końca sezonu – uważa piłkarz Widzewa, Rafał Wolsztyński.

Frekwencja jak w Ekstraklasie!

Pomóc w dokończeniu realizacji postawionego celu mają kibice, którzy są jednym z największych atutów łódzkiej drużyny. O takiej frekwencji jaką mają na stadionie przy ul. Piłsudskiego, może pomarzyć wiele klubów nie tylko w I lidze, ale i w Ekstraklasie. Tej jesieni średnia na meczach domowych Widzewa wyniosła 16 684 widzów! W ostatni weekend mecz drugoligowego Widzewa zgromadził najwyższą frekwencję liczą jakiekolwiek inne rozgrywki piłkarskie w Polsce! Mecz z Bytovią na żywo obejrzało ponad 15 tys. widzów, choć samo spotkanie było transmitowane przez Widzew TV oraz w regionalnej TVP. – Atmosfera była fantastyczna. Uczucie, gdy ludzie napędzają zawodników głośnym dopingiem jest niesamowite – mówi niedawny debiutant Kamil Piskorski.

Wobec tylu atutów nie może dziwić fakt, że nie tylko fani klubu z Łodzi są przekonani o awansie drużyny w tym sezonie. Podobnie uważają piłkarscy eksperci i zakłady bukmacherskie, które Widzewa traktują jak wielkiego faworyta. W STS zakładach bukmacherskich można obstawiać wyniki zarówno II ligi, I ligi, jak i Ekstraklasy. W Łodzi wszyscy mają nadzieję, że w niedalekiej przyszłości dwa kluby z tego samego miasta będą grały razem w elicie. Jak za dawnych lat….

Udział w nielegalnych grach hazardowych jest karany. STS (Star-Typ Sport Zakłady Wzajemne Spółka z o.o.) posiada zezwolenie wydane przez Ministra ds. Finansów Publicznych na urządzanie zakładów wzajemnych. Hazard związany jest z ryzykiem.

fot. Norbert Barczyk /PressFocus

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o